b_300_200_16777215_00_images_artykuly_2018_4_botoks_45g343tfg34hg35.jpg
W XX wieku pojawiła się nowa dziedzina medycyny, nazywana estetyczną, a wraz z nią nowy preparat – toksyna botulinowa. Ten wyjątkowy lek w ciągu 25 lat – od trochę przypadkowego odkrycia właściwości „przeciwstarzeniowych” – stał się jednym z podstawowych i najpopularniejszych zabiegów medycyny estetycznej. O jego historii opowiada dr Andrzej Ignaciuk, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging.

Pierwsze doniesienia o zastosowaniu toksyny botulinowej w celu poprawiania urody pojawiły się 25 lat temu. Podczas przeprowadzanych terapii związanych z patologiami mięśni twarzy okazało się, że podana w określony sposób – wtedy zupełnie przypadkowo – spłyca, a nawet usuwa zmarszczki. Mimo odkrycia nie wróżono botoksowi wielkiej kariery w medycynie estetycznej – wielu lekarzy uważało stosowanie leku (będącego w istocie silną organiczną trucizną) do poprawienia wyglądu twarzy za nieetyczne. Szybko okazało się jednak, że kariera botoksu dopiero się zaczyna. Początkowe wątpliwości ustąpiły miejsca entuzjazmowi i kolejni lekarze – przede wszystkim amerykańscy – z zapałem przystąpili do wstrzykiwania toksyny w każde zagłębienie, każdą zmarszczkę i niedoskonałość, unieruchamiając twarze pacjentów i powodując przy tym powstawanie licznych objawów ubocznych. No cóż, potrzeba było trochę czasu, by rozsądek i umiar zwyciężyły, a wypracowane techniki uczyniły z botoksu najlepszy zabieg leczący defekty estetyczne powstałe na skutek mimiki.

Nieumiarkowanie i niekompetencja – czyli grzechy pacjentów i „specjalistów”

Na przestrzeni lat doskonalono toksynę, rosły też kompetencje lekarzy. Obecnie botoks jest na tyle bezpieczny, że ryzyko powikłań jest minimalne. Pod warunkiem oczywiście, że zostanie podany przez kompetentnego lekarza. Bo pozorna prostota i bezpieczeństwo tego oswojonego przez lata preparatu sprawiły, że za wygładzanie zmarszczek coraz częściej biorą się osoby bez odpowiedniego doświadczenia, w tym również nieposiadające dyplomu lekarza. Ważny jest również umiar – botoksu nie powinno podawać się częściej niż co trzy miesiące. Nadmierne lub nieumiejętne ostrzykiwanie może skutkować zamrożeniem mimiki i opuchnięciem okolicy oczu. Jednak w rękach doświadczonego lekarza toksyna botulinowa jest bezpieczna i pozwala zachować naturalny wygląd. Odpowiednio wykonany zabieg nie tylko usunie i wygładzi zmarszczki, ale nada twarzy zrelaksowany, wypoczęty i „luksusowy” wygląd.

Leczenie nadpotliwości, blizn i… hemoroidów – czyli co jeszcze potrafi botoks

Wykorzystanie botoksu do korekcji zmarszczek mimicznych to jeden z najpopularniejszych zabiegów medycyny estetycznej. Jak wynika z przeprowadzonej przez Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging ankiety, aż 87% biorących udział w badaniu lekarzy ten właśnie zabieg wskazało jako najczęściej wykonywany w swoich gabinetach. Najlepsze i najbardziej przewidywalne efekty daje zastosowanie toksyny botulinowej w górnej części twarzy, a więc w okolicach oczu, czoła oraz w obszarze między brwiami. Coraz częściej zabiegom poddaje się także dolną część twarzy: bródkę, mięśnie żwacze czy okolice i kąciki ust, a także nos – w celu uniesienia opadającej końcówki. Odpowiednio podany poprawia także owal twarzy. Ale to nie wszystko. Wyjątkowe właściwości botoksu pozwalają również leczyć nadpotliwość miejscową (np. pach), zmniejszają napięcia w przypadku trudno gojących się ran oraz redukują wydzielanie łoju. Stosuje się go również w leczeniu hemoroidów. Możliwość zastosowania tego wyjątkowego leku wciąż się zwiększa i sprawia, że od 25 lat botoks stale napędza rozwój medycyny estetycznej, a milionom pacjentów na całym świecie pozwala poprawić wygląd i samopoczucie.